* MOMENT PRZED TRAGEDIĄ…

* MOMENT PRZED TRAGEDIĄ *

zdjęcie wykonane chwilę przed dzisiejszą strzelaniną na stacji Orlen.
37 latka była zawiedziona kiepskim sosem czotkowym w hod dogu wykonanym przez gwiazdę TVP i Pana Obmajtka, naszego rodzynka rajdowego, który nie dość, że wkurza co niedzielę w rajdzie formułowym to jeszcze okazuje się, że zawodzi w dorywczej pracy podczas rollowania parówek do hod doga

#heheszki #orlen #motoryzacja #afera #policja #ciekawostki #polska #samochody #gotujzwykopem

Ramowy sedan…

Ramowy sedan post-NRDowy

czyli

IFA Wartburg 1.3

Przełom lat 80. i 90. XX wieku w Europie Środkowo-Wschodniej zapisał się jako okres zmian, końca epoki komunizmu i początku ery postsowieckiej; same lata osiemdziesiąte upłynęły pod znakiem napięć społecznych czy kryzysu, który oddziaływał na lokalną motoryzację. Wiadomo, kasy nie było, więc fabryki – nie tylko nasze – rzeźbiły w przestarzałych konstrukcjach, chociaż zdarzały się też nowe projekty pokroju omawianej kiedyś Łady Samary czy wspominanej kilkukrotnie Skodzie Favorit; rzecz jasna były też swoiste patologie jak dzisiejszy bohater.

Wartburg 1.3, bo o nim dzisiaj mowa, miał swój początek w latach 70. – wówczas to Czechosłowacja i NRD wspólnie planowały budowę nowego samochodu – PRL miał też brać w tym udział, ale dość szybko zrezygnowano z tego na rzecz licencji na malczana – ostatecznie z całego przedsięwzięcia nic nie wyszło poza skrzyniami do Favoritki , Wartburga czy Trabanta; co ciekawe, w 1974 roku do Wartburga wsadzono silnik ze Skody. W międzyczasie enerdowska IFA produkowała w zakładach VEB Automobilwerk Eisenach dwusuwowego Wartburga 353 oraz prowadziła prace nad własnymi modernizacjami, między innymi Wartburgiem 610M , który wyglądał jak nieślubne dziecko wspomnianego Favorita i seryjnego 1.3, tyle że napędzanego silnikiem z Dacii.

pokaż spoiler tutaj ciekawostka, już od lat 50. eksperymentowano z innymi silnikami, między innymi z Wanklem czy czterosuwowym V4 Forda, który napędzał także prototyp 125p Pickupa na rynek amerykański

Do tematu nowych aut wrócono w 1984 roku – wówczas IFA skonstruowała silnik czterosuwowy do Wartburga, jednak na skutek odgórnej decyzji politycznej, porzucono rodzimą konstrukcję i zakupiono licencję od Volkswagena na silniki 1.1 (40 KM) z Polo i 1.3 (58 KM) z Golfa; tutaj warto nadmienić że licencja dotyczyła SAMYCH silników – osprzęt pokroju gaźników czy alternatora był już konstrukcją enerdowską, zaś skrzynia biegów wywodziła się ze wspomnianej współpracy z czechosłowacką Skodą – samych skrzyń były dwa rodzaje, cztero- i pięciobiegowe, z czego najczęściej można spotkać pierwszy wariant. Jak się jednak okazało, silnik 1.3 SOHC z VW, który produkowano w Karl-Marx Stadt (obecnie Chemnitz)

pokaż spoiler taaak, to ten przypadek kiedy nazwanie ulicy czyimś imieniem to za mało więc trzeba nazwać całe miasto XDDD

nie mieścił się poprzecznie pod maską Wartburga, toteż konieczne było przeprojektowanie przodu i poszerzenie rozstawu kół; taka operacja, według wyliczeń, miała wynieść około 9 miliardów ówczesnych marek wschodnioniemieckich – za tą sumę można było zaprojektować zupełnie nowe auto, a nie kolejny lifting konstrukcji z lat 50.

Wartburg 1.3 otrzymał facelifting, który polegał między innymi na zmianie zderzaków na plastikowe, innego grilla, zastosowaniu nowych, płaskich świateł czy nowej desce rozdzielczej. Poza tym, wartgolf – jak nazywa się go czasem – był nadal ramowym czterodrzwiowym sedanem z zawieszeniem opartym o sprężyny, wywodzącym się z konstrukcji z lat 60 – czyli mówiąc wprost, był wygodnym i pakownym „kanapowcem”, który jednak pod koniec lat 80. był przestarzały. Tutaj ciekawostka – ze względu na fakt, iż rama kończy się nad tylną osią, nierzadko dochodziło do zarywania bagażników w wersji sedan; ponoć wersja kombi ma wzmocnioną podłogę.

O ile największą zmianę pokroju wstawienie normalnego zachodniego czterosuwowego silnika można uznać za udaną, o tyle lifting stylistyki jest kwestią mocno dyskusyjną, podobnie jak w omawianym ostatnio Orochi. Ze względu na fakt, że auto pochodzi z NRD, czyli kraju komunistycznego, poprzez swoją zmodernizowaną stylistykę przypominającą tą z publicznych pomieszczeń sanitarnych

pokaż spoiler „hurr tak narzekasz a ci siem podobajo X Y i Z co wyglądają jak gunwo durr”

daje jasno do zrozumienia, że powstał po to by spełniać zadanie, a nie wyglądać – „żyjesz Heinrich w komunie, masz przydział na auto które jakoś jeździ, chcesz żeby ładnie wyglądało? W dupie ci się poprzewracało od dobrobytu towarzyszu.” – Smutny obraz enerdowskiego patogolfa dopełnia wnętrze, a dokładnie plastikowa deska rozdzielcza, a raczej jej wygląd – na pierwszy rzut oka wygląda na w miarę funkcjonalną, jednak wraz z czasem patrzenia na nią można dostać depresyjnych myśli, które potęgują NOWOCZESNE diodowe wskaźniki paliwa czy temperatury, gałki do otwierania drzwi wyglądające jak wymontowane żywcem z mebli biurowych oraz swoiste umiejscowienie pedałów w grodzi

pokaż spoiler tak kuhwa, w grodzi, niczym w aucie przedwojennym – ręce opadają i szorują po asfalcie

przy których można się nabawić swoistego zespołu jaworowicz . Japierdole, ten samochód jest jednym z dowodów na to że ta słynna mityczna niemiecka motoryzacja jednak nie była taka super, zwłaszcza jak Jurgen z Klausem po drugiej stronie Muru Berlińskiego naprędce i po kosztach musieli rzeźbić pod okiem Stasi, bo jeszcze by spier… uciekli do plugawego imperialistycznego świata. Szkoda tylko że wiele osób zapomina o tym, że motoryzacja zależy też od ustroju, bo tak kierwa łatwiej i szybciej.

Wracając do wątku, produkcja Wartburga 1.3 ruszyła w październiku 1988 roku; nieco później, bo w lutym ’89 roku, zaczęto produkcję wersji kombi o oznaczeniu Tourist; oprócz nich była także wersja pickup o nazwie Trans, najrzadziej spotykana – ona była z kolei montowana w Ludwigsfelde. Do czasu zakończenia produkcji w ’91 roku, warczyburg przechodził niewielkie modyfikacje, z których najbardziej znaną jest montowanie po 1990 roku welurowej tapicerki i siedzeń z Opla – fabrykę w tym samym roku została przez nich wykupiona; inną była wspomniana skrzynia pięciobiegowa, która miała trafić do około 30 egzemplarzy. Planowano także produkcję wersji New Line z pakietem stylistycznym i odmiany z silnikiem 1.4 z Renault; z kolei normalnie produkowana była wersja o oznaczeniu S, która oferowała odsuwany dach i przednie lampy przeciwmgielne.

Produkcję wartgolfa zakończono 10 kwietnia 1991 roku; wyprodukowano łącznie 152 tysiące egzemplarzy, z czego około 900 było w wersji Trans; większość wyeksportowanych wartburgów trafiła do Polski i na Węgry; polskim importerem wartburgów i trabantów był Zygmunt Solorz, późniejszy właściciel Polsatu.
Wartburg 1.3, pomimo dyskusyjnej stylistyki był względnie udanym autem i łabędzim śpiewem zakładów AWE. Pomimo zastosowania dopracowanego silnika, auto trapiły usterki osprzętu pokroju niedziałającego alternatora, awarii automatycznego ssania czy usterek półosi; kłopotów dostarczało też nieszczelne nadwozie, zarywające się podłogi bagażnika oraz niezbyt łatwy dostęp do części – niektóre podzespoły pasują z „353”, zaś półosie i skrzynia z konkretnej odmiany Favorita; litościwie pominę podaż i ceny elementów typowych tylko dla tej odmiany wartgolfa . Całościowo jednak ostatni ramowy sedan europejski był niezłym autem, zwłaszcza na tle rodzimego ścierwa, przy którym był lepszym wyborem od niego; sam wartburg swego czasu miał w Polsce opinię pakownego, mało awaryjnego i prostego w naprawie wozu.

#autakrokieta #wartburg #samochody #motoryzacja #gruparatowaniapoziomu #ciekawostki #nrd #ifa

pokaż spoiler Źródła: „Z sercem z Zachodu” autorstwa P. Burchanda, z czasopisma „Auto Świat Classic”, nr 1/2021 oraz „Ostatni towarzysze” z czasopisma „Auto Świat Classic”, nr 1/2019; DE oraz PL Wikipedia https://de.wikipedia.org/wiki/Wartburg_1.3 https://pl.wikipedia.org/wiki/Wartburg_(samochód)#Wartburg_1.3

Długa historia o tym, skąd…

Długa historia o tym, skąd mamy nową przyczepkę.
Jadę rowerem z przyczepą z dziećmi do żłobka i przedszkola, jest piątek, 19 lutego 2021, godzina 8:30 rano. Poruszam się ulicą Bonifacego od strony Powsińskiej, jadąc prawidłowo około metra od prawej krawędzi jezdni wjeżdżam na skrzyżowanie z Konstancińską, kierując się nadal prosto, do Sobieskiego (fig. 1). Widzę, że z naprzeciwka nadjeżdża samochód, który zamierza skręcić w lewo w Konstancińską. Po chwili orientuję się, że nie widzę osoby kierującej zza szronu na przedniej szybie samochodu i że samochód nie zwalnia, czyli prawdopodobnie również kierujący nie widzi mnie, jednak jest już za późno na jakąkolwiek reakcję. Samochód uderza przodem w przyczepę i dopiero po uderzeniu zatrzymuje się (fig. 2).
Przez moment jestem w szoku, nie wiem co robić. Widzę, że przyczepa leży na boku, rzucam rower i ją podnoszę. Po otwarciu klapy okazuje się, że Kamila ma siniak i zadrapanie na lewym policzku – siedziała od strony uderzenia, mówi że ją boli. Kaja, która siedziała z prawej strony mówi, że nic jej nie jest. Biorę młodą na ręce, pojawiają się świadkowie, proszę kogoś o telefon na 112, sam wolę zająć się dziećmi i wydaje mi się, że będzie mi trudno rozmawiać spokojnie i rzeczowo z operatorem. Świadek prosi o przyjazd pogotowia i policji. Kierująca wysiada z samochodu i mówi „ale po co policję wzywać, przecież nic takiego się nie stało” na co ja odpowiadam „spoko, proszę mi wypłacić 20 tysięcy złotych i jedziemy do swoich spraw”. Pani nie reaguje.
Stoimy prawie na samym środku skrzyżowania, samochód ma rozbity grill i zderzak, przyczepa ma wygięty dyszel, połamane przednie kółko do prowadzenia pieszo oraz skrzywione prawe koło. Potem okaże się, że rower też uległ uszkodzeniu – ma skrzywione tylne koło (fig. 3).
Na miejscu cały czas jest z nami trzech świadków, w tym jeden, który jechał bezpośrednio za mną samochodem i widział dokładnie całe zdarzenie.
Pierwszy na miejscu pojawia się radiowóz policji, następnie karetka pogotowia. Po chwili przyjeżdża Krysia i ona jedzie z Kamilą do szpitala w karetce. Państwo policjanci zapraszają mnie i Kaję do radiowozu, żebyśmy nie marzli. Po pewnym czasie podchodzi jakiś pan i mówi, że nasze dzieci razem chodzą do przedszkola, że on mógłby Kaję zaprowadzić, na co ja odpowiadam, że miałbym inną prośbę – chodzi o odprowadzenie roweru Krysi pod przedszkole, bo sam nie poradzę sobie z dzieckiem, dwoma rowerami i popsutą przyczepą. Zabiera rower i faktycznie odprowadza go pieszo pod przedszkole.
Policjant zadaje mi dość zaskakujące pytania: wzrost? 193. Waga? 90. Jakieś choroby? Depresja. Leki? Tak. Po czym te same pytania zadaje kierującej stojąc z nią za radiowozem z otwartym bagażnikiem, dzięki czemu wszystko słyszę: Wzrost? 170. Waga? 60. Choroby? Depresja. Leki? Nie.
Po chwili koło radiowozu przejeżdża jakiś samochód, zatrzymuje się, kiedy policjant sięga po coś do bagażnika. Kierujący otwiera okno i krzyczy do policjanta: o, ktoś tego wariata przejechał?!? Na co ja odkrzykuję, że tak, to ja, a policjant grzecznie i stanowczo nakazuje temu człowiekowi odjechać.
Po jakimś czasie na miejscu pojawia się mąż sprawczyni zdarzenia. Podjeżdża busem, także na niebieskich tablicach, którym zatrzymuje się na środku przejścia dla pieszych dodatkowo bardzo utrudniając ruch pojazdów po jezdni, co spotyka się ponownie z ostrą i zdecydowaną reakcją policjanta (proszę odjechać i stanąć gdzieś dalej). Z samochodu sprawczyni wysiada trójka chłopaków w wieku mniej więcej od 4 do 7 lat. Dopiero wtedy pani się rozkleja i dociera do niej wreszcie, co się stało. Z płaczem prosi mnie o wybaczenie. Doceniam to i wybaczam, Kaja również.
Kolejnym pojazdem na miejscu zdarzenia jest duży radiowóz „od zdarzeń”, którego załoga mierzy, fotografuje, ogląda i notuje wszystkie okoliczności. W pewnym momencie jeden z panów policjantów pyta mnie, czy ja nie mam przypadkiem czegoś wspólnego z pewnym kanałem na YouTube, co potwierdzam, na co pan policjant: to kiedy będzie nowy film, bo coś dawno nie było?
Zanim policjanci zdążyli zakończyć wszystkie swoje czynności ja otrzymuję telefon od Krysi, że z Kamilą wszystko OK oprócz powierzchownych obrażeń, policjant jest bardzo zaskoczony, że tak szybko poszło. Pani kierująca ma dyplomatyczne tablice, ale nie chroni jej żaden immunitet, jest „tylko” żoną dyplomaty, więc otrzymuje normalny mandat, a szkody ma pokryć jej ubezpieczyciel.
Po wszystkim Kaja decyduje się pójść do przedszkola, więc ładuję ją na przedni bagażnik roweru i idziemy pieszo chodnikiem. Po jakichś 100 metrach zagaduje nas starsza pani: a co pan ma taką zniszczoną tą przyczepę (folia ochronna pokruszyła się na mrozie i wygląda to fatalnie), ja panu dam nową. Słucham? No dam panu nową przyczepę, bo ta pana taka brzydka, mam w garażu, córka kupiła, użyła jej kilka razy i wyjechała do Stanów, prawie nowa, porządna. Yyy, chce mi pani dać przyczepę…? Przed chwilą miałem właśnie wypadek, te poprucia folii to drobiazg, ona jest cała pogięta, bo wjechał w nią samochód. No, to świetnie się składa, pan mi da swój numer telefonu, to się umówimy.
Na zdjęciu widzicie właśnie tę nową przyczepę (fig. 3). Słusznie piszą moi hejterzy na Samochodozie: karma wraca.
Pozdro!
P.S. I: na szczęście dzieci nie widziały uderzającego w nie samochodu, więc na pytanie, czy boją się jeździć przyczepą, obie zgodnie odpowiadają, że nie, boją się tylko samochodów. I słusznie.
P.S. II: Uważajcie na siebie, a najlepiej nie jeździjcie z dziećmi rowerami, najlepiej nie jeździjcie w ogóle rowerami po drogach publicznych. Na kursie prawa jazdy na kategorię D dowiedziałem się, że w im większym (cięższym) pojeździe się znajdujesz w trakcie wypadku, tym mniej odczujesz jego skutki.

ŹRÓDŁO

#rower #samochody #kierowcy #polskiedrogi #rowerzysci #warszawa

Polski kierowca w pigułce….

Polski kierowca w pigułce. Wyprzedza na przejściu dla pieszych, żeby.. 200 metrów dalej zaparkować i spokojnym krokiem wytoczyć się ze swojego Szmelcwagena ( ͡° ʖ̯ ͡°)

#samochody #motoryzacja #prawojazdy #ruchdrogowy #stopcham #polskiedrogi

W końcu nowy materiał…

W końcu nowy materiał

Wszystkie auta przedstawione na filmie są wypożyczone, kupione za pieniądze rodziców, lub te wyłudzone z VATu.

Tag do obserwowania – #szybkoalebezpiecznie (mamy już 170 obserwujących!)

Zupełnie nieregularna dawka szybkich samochodów, dobrej muzyki i nieprzeciętnych umiejętności na drodze

83/365

#samochody #motoryzacja #nightdrive #warszawa #polskiedrogi #carboners #bmw #audi #drift

Choinki ze znaków –…

Choinki ze znaków – specjalność polskich wjazdów na ronda. Jak kierujący ma się skupić na znakach przy takiej redundancji? W komentarzu porównanie z #francja, jakoś choinki nie potrzeba, a drogi są bezpieczeniejsze.
#polskiedrogi #prawojazdy #prawo #motoryzacja #samochody #polska

Plusujcie felgę z włókna…

Plusujcie felgę z włókna węglowego. Nikt nigdy nie plusuje felgi z włókna węglowego.

Felga o 40%sztywniejsza i 20% lżejsza od jej odpowiednika aluminiowego

#agh #motoryzacja #heheszki #f1 #samochody

Widzę, że #opel to jednak…

Widzę, że #opel to jednak rzeczywiście był na wskroś niemiecką marką, te felgi w kształcie swastyki wybitnie pasują do błyskawicy w logo i o czymś świadczą ( ͡º ͜ʖ͡º) #heheszki #motoryzacja #samochody

Dziś miałem okazję zrobić…

Dziś miałem okazję zrobić swojej Miacie fotkę przy znanej i cenionej na mirko niebieskiej MX-5 @PanNocebo
Udało się nawet zamienić kilka zdań o samochodach. Pozdrawiam serdecznie Mireczku 🙂
#mx5 #miata #samochody