Opowiem wam mojąhistorię…

Opowiem wam mojąhistorię motoryzacyjną, która potoczyła się zupełnie inaczej niż myślałem.

Pierwsze moje auto w życiu to była Laguna II 1.9 DCI w wersji Dynamique.
Po zdaniu prawka w Generalnie szukałem jakiegoś auta do 12k pln ( + serwis). Znalazłem w komisie sprowadzoną z FR, rocznik 2001.
Przebieg 200kkm ( kręcona na 100%). Dla 18 latka była spoko, fajny kolor, pół skórzane fotele, spoiler na klapie bagażnika i felgi 17 calowe. Każdy śmiał się ze mnie że to królowa lawet, wszystkie się tam zepsuje i w ogóle to jest turbo gówno.
Jeździłem nią 4 lata, zrobiłem 120kkm i dokonywałem napraw wyłącznie eksploatacyjnych. Oprócz zawieszenia itp nic w tym aucie nie padło. Świetne auto i mega przestronne wewnątrz.

Po 4 latach przyszedł czas na zmianę, wystawiłem więc Lagune na olx i czekałem, chyba miesiąc nikt nie dzwonił. Po miesiącu zadzwonił chłopak z miasta 60km obok i mówił że chce już przyjechać oglądnąć. Po 1,5h przyjechał z ojcem. Chłopak zdał tydzień wcześniej prawko. Ojciec oparł się o swój samochód i powiedział do syna : synek, oglądnij sobie, przejedź się i jak się podoba to bierzemy. Chłopak zupełnie zielony w temacie, i do tego totalnie atechniczny. Odbył jazdę próbną, powiedział że mu się podoba, zawołał ojca by podpisał umowę i wypłacił hajs. Całość trwała może 30 minut,a ojciec obejrzał samochód dopiero jak za niego zapłacił.

Mieli mega szczęście, że ta Laguna była w dobrym stanie, i bez żadnych niespodzianek.

Po sprzedaży Laguny zobaczyłem takie piękne wywoskowane Volvo S60 I generacji na mieście.
Pomyślałem : o – takie chce mieć. Po przeglądnięciu portali aukcyjnych znalazłem dwa modele. Jeden za 14k 20km od mojego domu, drugi za 19k 200km od domu.

Pojechałem z kolegami oglądnąć ten pierwszy. Wtedy po raz pierwszy przejechałem się tym samochodem i się zakochałem. Zawieszenie/prowadzenia to było marzenie w porównaniu do Laguny. Fotele były mega komfortowe, a audio high performance grało wyśmienicie. Silnik D5 to była poezja po 1.9 dci, ładny klekot i 163 konie dawały rewelacyjne osiągi. Podpaliłem się mega, ale okazało się że auto miało poważną przygodę lakierniczą. Zasmucony wróciłem do domu i od razu zacząłem planować podróż po ten drugi egzemplarz.

Po tygodniu pojechałem oglądać ten drugi egzemplarz s60. 2001 rok, przebieg (teoretycznie 250kkm, ale skręcony na 100% ze 150kkm). Przebiegiem się nie martwiłem bo mój mechanik mówił że silnik jest niezniszczalny.

Auto okazało się być nie bite(miła odmiana w porównaniu do poprzedniego).. Nie miało nigdzie rdzy itp. Fajna wersja wyposażenia, felgi tethys 17 cali, szyby w papie, najlepsze audio, półskórzane fotele itp

Po ok godzinnych oględzinach zakupiłem ten pojazd. Zbiłem cenę 1000zł i pojechałem do domu.
Podróż do domu 200km było to moja najlepsza motoryzacyjna podróż ever. To auto było zajebiste wtedy dla mnie – komfort – prowadzenie – mocny silnik ( jak się potem okazało, był jeszcze po chipie)
Jak kupiłem ten egzemplarz to w baku było 1/2 zbiornika paliwa. Jak dojechałem do domu to zostało 1/4 zbiornika.
Kolejnego dnia rano znowu chcę się przejechac swoim nowym nabytkiem – wsiadam, przekręcam kluczyk i nic.
Zestresowany widzę że jest paliwo, rozrusznik kręci a auto nie pali. Myślę sobie qrwa pompa/wtryski.
Po 30 minutach przyjechał mechanik znający się na Volvo, spojrzał na wskaźnik paliwa i kazał dolać 5l ropy.

Pojechałem na stacje, dolałem 5l ropy i auto cudownie ożyło.
Okazało się że w tych samochodach zawodna jest pompka paliwa w baku – gdy poziom spadnie poniżej 1/4 zbiornika to pompka nie przepompowuje z lewej do rpawej komory, i chociaż wg wskaźnika paliwo jest, to nie zostaje ono podane do silnika.

Poprzedni właściciel ani słowa nie wspomniał o tym i celowo było tak dużo paliwa w baku.

Podsumowując tym Volvem zrobiłem około 130kkm, jeździłem 3 lata. Przez ten czas również nie było awarii oprócz napraw eksploatacyjnych ( oprócz wspomnianej pompki, którą wymieniłem łącznie …. 3 razy). Jeździło mi się nim świetnie i sprzedałem go koledze który jeździ nim do dziś.

Skończyłem 25 lat, sytuacja finansowa się poprawiła, postanowiłem więc spełnić swoje marzenie i kupić wymarzone e92.
Warunkiem był : diesel, automat, mpak i duża navi. Budżet miałem do 20k euro( tak wiem głupota, ale taki czasu był).
8 miesięcy poszukiwań i nic, raz byłem nawet lawetą w Pradze po piękne e92lci mpka. Wg dokumentów z historii serwisowej i ubezpieczeniowej było wszystko ok, a na żywo okazało sie że przód i tył nie wyjechał z fabryki razem. 2x 700km wynajętą lawetą na darmo.

Nie miałem czym jeździć, więc tak przeglądałem otomoto. W grudniu trafiło się Volvo S60 2012r w mieście obok. Pierwszy właściciel, kupione w PL. 5,5 letnie. 84kkm przejechane. Serwisowane w Aso. Diesel, automat, czarne, R design, navi, xenony, felgi 18 itp.

Pojechałem go oglądnąć pierwszy raz, to było na nim 30cm śniegu więc lakieru nie widziałem, ale przejechałem się i to było dla mnie jak nowe auto – nie wytłuczone, nie zniszczone. Ideał.

Zdecydowałem że jak wydaje już over 60k pln to pojade do ASO na przegląd. 600zł jak psu w dupe – nie znaleźli nic.
No to cyk, szybka zapłata i jeździmy. Uczyłem się automatu itp

Kolejnego dnia rano chciał podjechać do miasta, wyjeżdżam z drogi podporządkowanej, ja do automatu nieprzyzwyczajony.
Ustąpiłem pierwszeństwa samochodowi z przyczepką. Niestety nie wiedziałem że automat tak żwawo ruszy i uderzyłem przodem w tą przyczepkę.
Bilans
– wyrwany przedni zderzaak
-rozbita jedna lampa
– zarysowana felga
– wyrwane lewe nadkole (poszło ze zderzakiem)

Tak więc dzien po odebraniu samochodu go rozbiłem. Nic poważnego bo tylko wymienić części i nikt nie pozna się. Żadne mocowania itp się nie uszkodziły.

Naprawa w Aso trwała łącznie 50 dni i kosztowała 17k pln (poszło z AC).

Więc kolejny raz jeździłem autem pod koniec lutego.
Wszystko było wspaniale do czasu nadejścia wiosny i plusowych temperatur. Okazało sie że po dynamiczniej jeździe skrzynia dziwnie się zachowuje. W kwietniu już wszystkiego się dowiedziałem. Powyżej 10 stopni gdy skrzynia się zagrzeje to źle wrzuca biegi,a czasem nawet zablokuje się na trójce ( tfu AISIN TF80 SC). Objechałem najlepsze serwisy w okolicy i diagnoza jest tylko jedna – znany problem którego naprawa polega na kompleksowej regeneracji skrzyni – koszt 9k brutto.
Od tego czasu tak jeźdzę i zastanawiam się co zrobił. Mam check engine od kwietnia 2018 roku do teraz. Ale się przyzwyczaiłem, da się normalnie jeździć tylko w korku czasem muszę zgasić/zapalić auto by zresetować skrzynię.
Przejechałem tak w 2 lata 60 kkm. Teraz finał historii ; około miesiąc temu wyskoczył mi komunikat niski poziom płynu chłodniczego.

Już wiedziałem co to jest, silniki D4 z lat 2012-2015 ( teoretycznie) mają problem z padającą UPG lub pękającym blokiem silnika. Generalnie płyn mi silnik zasysa, a po odkręceniu korka płyn wraca. jednak ciśnienie jest tak duże że trochę tego płynu ubywa. Na razie założyłem dodatkowe odpowietrzenie pomiędzy chłodnicą a zbiornikiem wyrównawczym, ale prędzej czy później UPG padnie. Także generalnie to Volvo to jest turbo złom, niby mały przebieg ( 100% pewny) i serwis a ASO a naprawa skrzyni + UPG/bloku to over 15k pln. W aucie z przebiegiem 145kkm.

Jak wspomniałem na początku, historia jest ciekawa bo myślałem że to Laguna będzie mega awaryjnym autem, a okazało się że wychuchane Volvo z przebiegiem 80kkm z PL salonu okazało się złomem.

#samochody #motoryzacja #renault #volvo